niedziela, 16 sierpnia 2015

Prolog.

Powiem wam coś co przez całe życie chowałem gdzieś bardzo głęboko w sercu, coś czego nigdy nie rozumiałem. A teraz kiedy czuję, że te parszywe dni mogą być moimi ostatnimi, postanowiłem przywołać jedyne szczęśliwe wspomnienia jakie mi pozostały. Kiedyś Mia powiedziała mi, że każdy ma własną śmierć. Nie ma jednej i tej samej, i że tylko od nas i od tego co przeżyliśmy i widzieliśmy zależy jaka ona będzie. Może się z nią zgadzałem, może nie. Odbyliśmy wiele takich rozmów ale ta szczególnie zapadła mi w pamięci, może dlatego, że ten dzień był jedyny taki i ostatni...
- A ja? Jaki ja mam odcień?
- To zależy od światła. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Nie żartuj. Skoro nie ma czerni i bieli, a wszystko i wszyscy mają własny odcień to jaki ja jestem? - zapytałem rozkoszując się kwiatowym aromatem unoszącym się w powietrzu.
Zrobiła tą minę jaka zawsze towarzyszy jej przy rozmyślaniu, lecz po chwili znów uśmiechnęła się szeroko.
- Ty, mój drogi, jesteś biały.
- Ale przecież...
- Nie. Też tak myślałam. Dopóki nie spotkałam ciebie. Ale tylko ty. Nikt więcej.
Moze nie powinno rozdrapywać się właśnie takich starych ran ale mi nie pozostało nic innego. Tylko te strupy, które po prostu musze zdrapać i odkryć na nowo. Nie dam rady więcej o tym nie myśleć. Nie chcę więcej o tym nie myśleć.


----------------
Co myślisz o tym początku? Jeśli to przeczytałeś/aś bardzo proszę zostaw swoją opinię, radę lub jakiekolwiek wskazówki i wątpliwości w komentarzu. :)


 

5 komentarzy: